Czwarty kolor – czarny

Gdy Krzysztof Kieślowski po sukcesie jego filmowego tryptyku „Trzy kolory” zapowiedział rozstanie się z planem filmowym, nikt w to nie chciał uwierzyć. Złośliwi twierdzili nawet, że obraził się, bowiem jego „Czerwony” nie dostał nagrody w Cannes. Prawda była jednak inna. Krzysztof Kieślowski był poważnie chory na serce i latem ubiegłego roku przeszedł pierwszy zawał, co utrzymywane było w tajemnicy. Feralnego, jak się okazało 13 marca, po drugim, rozległym zawale reżyser zmarł w jednym z warszawskich szpitali.

Jego pierwsze filmy nie wskazywały, iż z ekranowego publicysty odnotowującego paradoksy polskiego życia, dokumentującego społeczne przemiany, zmieni się po paru latach w specjalistę od wyrafinowanego kina psychologicznego.
Właśnie ten nurt jego twórczości, uniwersalny i przekładalny na każdy język zdobył mu międzynarodowe uznanie. Paradoksalne jest to, iż im bardziej ceniony był za granicą, tym mniej mówiono o nim w Polsce. Z reguły udzielał wywiadów, po zdobyciu kolejnej festiwalowej nagrody. Część widzów wychowanych na hollywoodzkich wzorcach nie rozumiała już jego filmów. Doszło do tego, iż łatwiej zdobywał pieniądze na swoje plany za granicą, tam też zrealizował swoje najlepsze obrazy.

Był intelektualistą kina w pełnym znaczeniu tego słowa, zawsze oryginalnym i konsekwentnym, unikającym ekranowych uproszczeń i schematów. Kręcił filmy przede wszystkim o ludziach, poddawał dogłębnej analizie ich uczucia. To, co u innych reżyserów często bywa schematycznym rysunkiem, u niego było głównym tematem.

Miał 55 lat, pozostawił żonę i córkę. Odszedł w wieku, w którym większość reżyserów rozpoczyna dopiero prawdziwą karierę filmową. On zdobył wcześniej prawie wszystko. Czym jeszcze mógł zaskoczyć i usatysfakcjonować liczne grono jego zagorzałych wielbicieli na całym świecie? – nigdy się już nie dowiemy.

Namawiany przez przyjaciół do powrotu do pracy, prawie uległ. Razem z Krzysztofem Piesiewiczem pisał scenariusz do kolejnego tryptyku ? „Piekło, czyściec, raj”. Prawdopodobnie nie wytrzymałby zbyt długiego okresu bezczynności i znów stanąłby za kamerą.

Najważniejsze światowe serwisy odnotowały śmierć polskiego reżysera. Informacja ta znalazła się wśród głównych informacji nieomal wszystkich stacji telewizyjnych.

Amerykański CNN przypomniał, że twórca ?Trzech kolorów? otrzymał w 1995 roku trzy nominacje do Oskara za „Czerwony”. W Stanach Zjednoczonych Kieślowski był ceniony w kręgach bardziej wymagającej publiczności. Właśnie teraz w nowojorskim Lincoln Centem odbywa się retrospektywa jego filmów. Wyświetlane są m.in. „Dekalog”, trylogia „Trzy kolory”. Profesor Anette Indorf, dyrektor Studiów Filmowych na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, tłumaczka reżysera na festiwalach w Cannes, Nowym Jorku i Telluride stwierdziła, że reżyser był jednym z największych filozofów filmowych.
Angielski Deuter podkreślił uznanie jakim cieszył się reżyser wśród międzynarodowej publiczności za tryptyk „Trzy kolory”. Przypomniał też sukcesy jego filmów na światowych festiwalach.

Niemiecka DPA przytoczyła we środowym serwisie fragmenty kilku wywiadów jakich udzielił Krzysztof Kieślowski niemieckim gazetom. Associated Press przypomniał, że jeden z pierwszych filmów Krzysztofa Kieślowskiego „Amator” zdobył pierwszą nagrodę na Festiwalu Filmowym w Chicago w 1980 roku, czyli w roku powstania „Solidarności”. Agencja przytacza też niektóre opinie reżysera wyrażone w wywiadzie dla tej agencji w 1994 roku. Wyraził on wówczas dezaprobatę wobec prób Hollywoodu zdominowania europejskiego przemysłu filmowego. Stwierdził, że „kino to nie tylko biznes. To także część kultury, a Amerykanie zapominają o tym”.

Belgijscy dziennikarze, specjalizujący się w sprawach kultury, porównali Kieślowskiego do Bergmana, podkreślając, ze obaj wielcy twórcy patrzyli na świat z taką samą przenikliwością i takim samym niepokojem? Francuskojęzyczna telewizja zmieniła nawet program zaplanowany na czwartek, by wyemitować pierwszą część jego trylogii „Niebieski”.

„Czwarty kolor – czarny” oraz „Świat o Kieślowskim” – artykuły pochodzą z „Głosu Wielkopolskiego” marzec 1996r.
Tekst spisany i udostępniony przez Witolda „Syzyfa” Paczkowskiego.

__
Witold Paczkowski
Pozostaw komentarz
    Zapisz się na newsletter, aby dostawać powiadomienia o nowych wpisach wprost na swoją skrzynkę e-mailową. Nie udostępnimy nikomu Twojego adresu.
  • Facebook

  • Archiwum

  • Kategorie

  • Do poczytania

    otwórz wszystkie | zamknij wszystkie
  • Twitter

  • Komentarze

  • Chmura tagów

Bear